|
|
|
"Ptaki wzbiły się w niebo i znikły,
Rozpływa się ostatnia chmura.
Siedzimy razem, góra i ja,
Aż do chwili, gdy zostaje tylko góra."
|
Li Po
|
| l"Jesteśmy na tej planecie gośćmi. Przebywamy tu
dziewięćdziesiąt, najwyżej sto lat. Przez ten czas musimy
starać się zrobić ze swoim życiem coś dobrego, coś
pożytecznego. Spróbuj żyć w zgodzie ze sobą samym i
pomagaj innym dzielić ten spokój ducha. Jeśli
przyczynisz się do szczęścia innych, odnajdziesz
prawdziwy cel, prawdziwy sens życia."
|
Dalaj Lama
|
| l"Żyjesz w złudzeniu i pozorze rzeczy. Istnieje Rzeczywistość. Ty jesteś tą rzeczywistością. Jeśli się przebudzisz, będziesz wiedział, że jesteś niczym, a będąc niczym jesteś wszystkim. To wszystko."
|
Kalu Rinpocze
|
| l"Nie ma rozwoju świadomości bez cierpienia"
|
Carl Gustaw Jung
|
| l "Zdradzę wam tajemnicę: nie czytamy poezji dlatego, że jest ładna. Czytamy ją, bo należymy do gatunku ludzkiego a człowiek ma uczucia. Medycyna, prawo, finanse czy technika to wspaniałe dziedziny, ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości."
|
John Keating w filmie "Stowarzyszenie umarłych poetów"
|
| l "Kochaj i rób co chcesz."
|
Św. Augustyn
|
| l "Za miłość płaci się tylko miłością, a rany miłości leczy tylko miłość." |
Św. Teresa z Lisieux
|
| l "Początkiem wszelkiej sztuki jest miłość. Wartość i zasięg każdej sztuki jest określany przede wszystkim poprzez zdolność artysty do miłości." |
Hermann Hesse
|
| l "Piękno uszczęśliwia nie tego, kto je posiada, ale tego, kto je potrafi kochać i czcić." |
Hermann Hesse
|
| l "Jakub spotkał na pustyni lwa. - Ja wiem - odezwał się Jakub. - Ty jesteś lew i ty możesz mnie pożreć, ale ja mogę jedną rzecz, której ty nie możesz. Ja mogę ciebie nazwać. Ty jesteś lew." |
Tomasz Mann
|
l "Dopuściłem się najgorszego grzechu, jaki mogłem popełnić. Nie byłem szczęśliwy." |
J.L. Borges
l "Człowiek jest pełen pragnienia szczęścia. Nie potrafi on jednak znosić szczęścia przez dłuższy czas." |
Hermann Hesse
| l "Trudno jest nie przeceniać cnót, które posiadamy, a jeszcze trudniej tych, które chcielibyśmy posiadać. Łatwo nie doceniamy cierpienia innych, a jeszcze łatwiej przeceniać ich szczęście." |
Hermann Hesse
| l "Smutek nie trwa wiecznie kiedy zdążamy do tego, czego zawsze pragnęliśmy." |
Paulo Coelho
l "Postanowiłem zwariować Uciec od ludzi Gdzieś im się schować Więcej być Mniej mieć Mniej mówić Być bliżej siebie By odnaleźć ludzi." |
Autor nieznany
| l "Gdybym był przekonany, że jakiś człowiek zmierza do mnie w świadomym celu czynienia mi dobrze, uciekłbym co sił w nogach." |
H. D. Thoreau
| l "Bóg stworzyl człowieka, bo nie spodobała mu się małpa. Dalszych eksperymentów zaprzestał." |
Mark Twain
| | | | | | |
|
|
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj".
M. Twain
|
W GÓRACH JEST WSZYSTKO CO KOCHAM
W górach jest wszystko co kocham
Wszystkie wiersze są w bukach
Zawsze kiedy tam wracam
Biorą mnie klony za wnuka
Zawsze kiedy tam wracam
Siedzę na ławce z księżycem
I szumią brzóz kropidła
Dalekie miasta są niczem
Ja się tam urodziłem w piśmie
Ja wszystko górom zapisałem czarnym
Ja jeden znam tylko Synaj
Na lasce jałowca wsparty
I czerwień kalin cyrylicą pisze
I na trombitach jesieni głosi bór
Że jedna jest tylko mądrość
Dzieło zdjęte z gór
W górach jest wszystko co kocham
Wszystkie wiersze są w bukach
Zawsze kiedy tam wracam
Biorą mnie klony za wnuka
[Słowa: Jerzy Harasymowicz, Muzyka: "Na Bani", Fotografia: Gosia Nowosad]
|
Jestem wariatem - tak mi mówią
Bo nie palę, nie chleję, nie ćpam
Bo seks traktuję poważnie
Jestem anormalnie wytykany palcami
Gdyż nie mam wielu twarzy
I zapominam o sobie
Gdy okazuję uczucia
Wiesz co świecie?
Pięknie jest być wariatem!
Z czasem ludzie się przyzwyczajają
A ja sam wciąż jestem wolny...
(z poezji więziennej; zebrał H. Gut.)
|
PRZEDMIOTY
Przez długi czas hołdował myśleniu magicznemu. Zbierał zużyte bilety autobusowe i kolejowe, stare wejściówki do kina, podkładki spod piwa wypitego na pierwszej czy nie-pierwszej randce (kiedy to zwykle przez większość wieczoru zastanawiał się jak ona zareaguje kiedy nachyli się, żeby poczuć bliżej ciepło i zapach jej ciała). Zostawiał niby przypadkiem paragony za butelkę wina, z którą pukał do czyichś drzwi. Zapamiętywał daty, szczegóły, drobiazgi, wrażenia. Zapamiętywał z myślą, że pewnego dnia będą istotne - że będą miały znaczenie większe niż przypuszcza.
Ale po jakimś czasie okazywały się nieistotne. Nikogo nie obchodziły. Postanowił więc gubić i zapominać.
[2006]
|

* * *
"Najbardziej skomplikowane skrzyżowanie łączy 18 dróg na 6-ciu poziomach" - [z napisu pod zakrętką soku Tarczyn].
Mały chłopiec idzie przede mną ulicą i wykrzykuje na przemian: "Złość! Dobrość! Złość! Dobrość!" [z życia ulicy]
Wpisałem do wyszukiwarki internetowej: "niebo". Ekran zamigotał i oznajmił: "trwa wyszukiwanie"...
[Fotografia: Witold Skrzyński]
|
* * *
Stary senator, gwiazda i pies
Droga donikąd i księżyca zew
Ciemne zwierciadło co mąciło wzrok
Wszystko obróci się w proch
Od rzeczy i zjawisk oddzieli się cień
Popłynie niebem i zniknie we mgle
Uczucia i myśli co zbierał je świat
Popłyną rozpłyną się w snach...
[czerwiec 2007]
|
KORZENIE
Cały dzień z ojcem na działce. Rąbanie drewna, koszenie trawy, ognisko.
Stary rozpadający się dom. Rudera. Nasza. Moja. Fotografie pradziadków w środku na ścianie jedynej izby. Malutka, porcelanowa figurka Matki Boskiej na kredensie. Kiedyś wykopaliśmy ją z piasku na rogu domu. Teraz przez chwilę chciałem ją zabrać, ale zawahałem się. Nie. Niech stoi. To jest jej miejsce. Skrzypiący strych. Wiatr gwiżdże w szparach. Mój dom. Opuszczony. Zaniedbany. Zarośnięty winoroślą. Moja rudera. Niewiele zostało z dawnego sadu. Dzieci we wsi pytają czy tam straszy. Nie, nie straszy. A jeśli by nawet straszyło to nie boję się tych duchów. Są moje. Nie zrobią mi krzywdy.
[2006]
|
JESIEŃ
Jesień. Niedaleko już. Czekam z utęsknieniem. Kaśka Nosowska śpiewa pięknie: "jesień trwa... rdzawych liści czas... kaloszy peleryn i mgły..." Piękny, ciepły wieczór. Światło dookoła. Droga na zamek. Miasto, ruch, ludzkiej fali. Nie wiem czy potrafiłbym w ogóle żyć bez miasta.
[2006]
|
DESZCZ
Deszcz... Deszcz... Nie myślisz o mnie. Nie zdajesz sobie sprawy z mojej obecności. A ja myślę o Tobie.
Kim jesteś...? Mężczyzną... Kobietą... Jedziesz do swoich dzieci, albo do pracy, albo w jakieś zupełnie inne miejsce... Wkurza Cię, że ten idiota/tka (nie widzisz dokładnie) z przodu wlecze się zamiast jechać. Podśpiewujesz coś pod nosem, skaczesz po stacjach radiowych, starając się zarazem nie odrywać wzroku od ulicy...
Kim jesteś? Skąd przyszedłeś? Co wypełnia Twoją istotę? Jaka substancja? Ile masz czasu? Kim jesteś? Człowieku? Człowieku... Was neues? Wie geht's? What's new? Ca va? Comment allez-vous monsieur? Pas mal...?
Wim Wenders snuje swoją opowieść 'o starym kontynencie, który ma już dosyć wojen'. Przed moimi oczami wizja wielkiej przestrzeni. Miast, zaułków, portów rybackich, statków wypływających w morze przy głuchym buczeniu syreny, krzyku mew, zalegających mgieł, mokrych bruków po których roznosi się wdzięczny stukot kobiecych obcasów, zadbanych kamieniczek i zawalających się ruder. Dźwięku wszystkich możliwych języków splatających się w jedną wspólną melodię. [02 2006]
|

Przeczucie, siedząc na szczycie góry
Przeczucie patrząc na wiatr
Kimś jestem, ale o tym zapomniałem
Może kiedyś sobie przypomnę...
[2005]
|
Zimno dziś. Powietrze na zewnątrz pachnie
wilgocią, zmokniętą sierścią psów... Kobieta o czerstwej, rumianej twarzy schowana gdzieś w bramie w nieustającym oczekiwaniu, ze swoimi bukiecikami. Uśmiechnęła się do mnie - a ja do niej. W przelocie tak, w biegu. Myślę, że to szczególnie ładna rzecz, kiedy się człowiek do człowieka nie znając go uśmiechnie. Bo kiedy zna - to wiadomo dlaczego się uśmiecha, a kiedy nie zna...?
Tak jak czasem, kiedy wieczór, siedzisz w tramwaju
jasno oświetlonym - a obok się drugi, taki sam zatrzyma, jego braciszek. I nagle patrzysz za szybą w twarz kogoś kto zaraz z Twojego życia zniknie, może na zawsze. I, albo się wtedy głowę odwraca - co wielu robi - bo świętości granic swojego państwa
broni w ten sposób, albo się uchyli bramy, spojrzy i
bez słów się szybko przywita i pożegna. [2004]
|
W samym oknie mam zepsutą latarnię - miga w odstępach mniej więcej trzydziesto-sekundowych. Jednym słowem miasto zafundowało mi neon. I to gratis.
Pięć metrów od okna mam rodzinę gołębi. Jest tata gołąb - jedyny żywiciel rodziny, pozbawiony jakiejkolwiek osłony socjalnej. Jest też mama gołębica. Mama gołębica wysiaduje. Cały ten interes zafundowała mi Matka Natura. Też gratis.
Na przystanek idzie się ścieżką. Najpierw mija się gromadkę starych żuli-żulowatych. Żule-żulowaci są oswojeni. W zasadzie stali się czymś na kształt części krajobrazu, nie zauważanym elementem tła - takim tandetnym landszafcikiem z jeleniem. Wiemy, że tam jest, ale nie skupiamy na nim uwagi. Przyszło mi na myśl... - oni są już wręcz dwuwymiarowi.
Następnie mija się rozwalającą się ruderę z wielkim napisem sprayem: "Made in heaven". A potem jest się już na przystanku gdzie najczęściej można spotkać:
1) sąsiada/sąsiadkę
2) dresarza/dresiarkę
Ale można też tak jak dziś, spotkać wypisz-wymaluj-Marka Koterskiego. Wypisz-wymaluj-Marek Koterski może:
a) poprosić o pięćdziesiąt groszy na wino
b) nie poprosić o pięćdziesiąt groszy na wino.
Dzisiaj nie poprosił.
Potem jedzie się autobusem. W autobusie o tej porze dużo bezrobotnych. Trochę złodziei. Trochę dresiarzy w drodze do zawodówek. Trochę młodzieży licencjalnej i studencjalnej. Standard. Ale można też spotkać Henia, chodzący, zapijaczony koloryt lokalny, który zaszczyci cały autobus możliwością odpowiedzi na swoją zagadkę: "Powiedzcie no mi Lubelaki-cwaniaki, ile jest filarów pod tym mostem?" I autobus nie odpowie, bo nie wie, albo się boi. A Heniek wie. I Heniek już się niczego nie boi. Heniek jest w stanie natury i pierwotnego zjednoczenia. Hamulce kulturowe nie są mu już do niczego potrzebne.
|
Dzień pogrzebu Papieża. Wyją syreny, wieje dziwny jakby pustynny wiatr, zeschłe liście stukają o asfalt. Przysiągłbym, że tańczą jakoś inaczej niż zwykle. A na przeciwko jeszcze ten wielki napis sprayem: "Made in heaven". Niesamowite wrażenie.
[08 04 2005]
|
MORTUI SUNT UT LIBERI VIVAMUS
"- Niech was prowadzi Bóg, Honor, Ojczyzna...
- Pierwsza drużyna! - Gotowi do skoku!!!
- Druga drużyna! - Gotowe do skoku!!!
- Trzecia drużyna! - Gotowi do skoku!!!
- Z Bogiem! Personel! Marsz, marsz, marsz, marsz!!!"
[Lao Che, Przebicie do śródmieścia]
[TUTAJ Sciągnij fragment utworu jako MP3]
Na jednym z blogów wyczytałem: "1 sierpnia. Nie wszyscy się zatrzymali. Nie rozumiem dlaczego".
Otóż, ja też nie rozumiem.
[01.08.2006]
|
Bar na warszawskiej stacji metra. Kubek gorącej kawy w dłoniach. Moje spojrzenie błądzi po drugiej stronie. Wiesz, że patrzę. Czujesz to. Bawię się serwetką i posyłam jeszcze to jedno spojrzenie w przestrzeń po drugiej stronie torów. W głośnikach Gawliński śpiewa coś o straconej generacji. Na peronie policjanci, kobiety z dziećmi, dziewczyny obejmujące chłopaków. Wjeżdża pociąg i w jednej chwili przestrzeń staje się pusta. Ty nie dowiesz się kim jestem, ja nie dowiem się kim Ty jesteś. Nie spotkamy się.
[2006]
|
Klucze, klucze, klucze... Myśl o kluczach. Nieszczęściem utrudniającym porozumienie pomiędzy nami jest chyba to, że wciąż mierzymy innych własną miarą. Nie widzimy, nie chcemy widzieć ich odmiennej historii, odmiennej opowieści. Próbujemy na siłę "otworzyć" ich naszym własnym kluczem, skrojonym według naszej miary.
Nasz kontakt, nasze spotkanie już od początku nie są czyste, pełne i otwarte bo sami tacy nie jesteśmy. Wnosimy własne oczekiwania, niespełnienia, odniesione wcześniej rany, ból, splątania, obrony, sprzeczności, cynizmy, złośliwości... Zamykamy siebie i innych w etykietkach, definicjach, uproszczeniach. Wyśmiewamy, odrzucamy, zamykamy się na to co inne. Nie dajemy dostępu do siebie, do tego kim jesteśmy, bo nauczono nas, że tak jest bezpieczniej. Życie nas tego uczyło, krok po kroku.
Bywa też, że chcesz zrozumieć, chcesz wniknąć w tajemnicę drugiego człowieka, ale on nie chce wnikać w Twoją. Albo nie potrafi. Albo się boi. Zostajesz wtedy sam z wyciągniętą przed siebie ręką, głupią miną na twarzy i poczuciem zranienia. Nikt nie mówił, że będzie łatwo.
[2006]
|
STACJA KOLUSZKI
Nie pamiętam kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem. Dziwne, z reguły nie zapomina się takich rzeczy. Z reguły pamięta się je i przypomina się sobie. Albo przy okazji sentymentalnych wspominek, albo z cichym przekleństwem, albo jeszcze inaczej. Ale może nigdy nie było tego pierwszego razu. Może ona po prostu ZAWSZE była. Jak matka. Albo planeta ziemia. W mojej świadomości. W moim umyśle. W mojej głowie, sercu, genitaliach.
Pewnego dnia wysłałem jej list. Kobiecie, której nie znam, a zarazem którą znam być może od zawsze. List trafił do stacji Koluszki. Tam zwykle trafiają listy, które ludzie - widma wysyłają ludziom widmom... "Marysiu u nas wszystko dobrze, a co u was? Zdrowi jesteście...?" Ale ten list zaadresowany był dobrze. Bardzo dobrze. Najlepiej jak można. I adresatka była jak najbardziej istniejąca. Też najlepiej jak można.
Mijałem ją codziennie. Na schodach, w przejściach podziemnych, w tramwajach. Czasami czułem jej zapach. Nie wiedziałem kim jest, ale wiedziałem, że jest dla mnie ważna. Najważniejsza. Bo w rzeczy samej - była najważniejsza. Była starą kobietą i młodą kobietą. Pachnącą wiatrem, słońcem, wiosną, ziemią...
Leżała przy mnie. Blisko. - Chciałbym kiedyś polecieć, wiesz - powiedziałem. Wiedziałem, że zrozumie. I rozumiała. - Tak, chciałbyś kiedyś polecieć - odpowiedziała powoli.
[2006] |
KOŁYSANKA DLA NIEZNAJOWEJ
Zima powoli sunie w ciszy przez dolinę
Kopczyki śniegu zamiast ptaków na gałęziach
Uciekłem tam gdzie można uciec najskuteczniej
Do tych kapliczek połemkowskich czas nie sięga
Śpij śpij nadszedł czas
W śniegu strumień w słońcu las
Ktoś tu zbudował kiedyś piec z nierównych cegieł
Gliniane serce żar rozpala że aż huczy
Zostało jeszcze kilka półek i obrazek
I coś co każe "Encore jeszcze raz" zanucić
Śpij śpij nadszedł czas
W śniegu strumień w słońcu las
Beskid nakryje tutaj mnie pokorną ciszą
Zima zasypie cicho ślady zetnie chłodem
I to nie ja powrócę jutro przez Rozstajne
Siebie zostawię w białej pustce w Nieznajowej
[Muzyka, tekst i fotografia - Apolinary POlek]
|
ZWIĄZKI I ROZWIĄZKI
"Bywa, że ludzie zamiast wyjaśnić sobie pewne rzeczy, wolą się rozstać. Mówią: dziękuję za współpracę, następny czy następna, proszę. Nie zdajemy sobie wszyscy sprawy z tego, że nie rozwiązane w jednym związku problemy wcześniej czy później pojawią się w nowym związku. Tak jest ze strachem, niemożnością wyartykułowania uczuć, z zazdrością, z milionem innych rzeczy. One nie należą do naszego partnera, tylko do nas. Są naszą własnością i dopóki nie zrozumiemy, że gdziekolwiek uciekniemy, przeprowadzimy się, przeniesiemy ten bagaż ze sobą - nawet dobrze ukryty, kiedyś przypomni o sobie, najcześciej w najmniej oczekiwanym momencie...
Nie odnosi się to tylko i wyłącznie do związku między kobietą i mężczyzną którzych łączy uczucie miłości bądź jedynie zauroczenia. Odnosi się to również do przyjaźni i do relacji między przyjaciółmi. Bo gdy ktoś ot tak odchodzi, bez wyjaśnienia, w jakiejkolwiek relacji między ludźmi - pozostawia siebie i ta drugą osobę bez tego jednego jedynego mostu między nimi. I już nigdy nie da się ze sobą normalnie rozmawiać o ile kiedykolwiek taka rozmowa nastąpi..."
źródło tekstu: http://akia.blog.pl/
|
Wstałem rano i odechciało mi się myśleć. Cóż to za los przez cały czas nie widzieć tego co się widzi. Nie słyszeć tego co się słyszy. Cały czas filtrować, przekształcać, kreować iluzje.
[2006]
|
PORÓWNYWANIE
Kto twierdzi, że bambus jest piękniejszy niż dąb, albo że dąb jest cenniejszy niż bambus? Sądzisz, że dąb chciałby mieć taki pusty pień jak bambus? Czy bambus zazdrości dębowi jego wielkości albo tego, że jego liście na jesień zmieniają kolor? Śmieszna jest już sama myśl, by dwa drzewa porównywały się ze sobą, ale nam - ludziom - bardzo trudno jest zerwać z tym nawykiem.
Spójrzmy prawdzie w oczy, zawsze znajdzie się ktoś piękniejszy, bardziej utalentowany, silniejszy czy szczęśliwszy od nas. I na odwrót, zawsze znajdą się Ludzie, którzy są mniej rozwinięci od nas w różnych aspektach życia. Aby dowiedzieć się, kim jesteś, nie trzeba porównywać się z innymi, lecz sprawdzić, czy wykorzystujesz swój potencjał najlepiej, jak to potrafisz.
Porównywanie wprowadza podział na lepsze i gorsze. Gdy nie porównujesz, to dzielenie na lepsze i gorsze zanika. Wtedy jesteś, po prostu jesteś. Mały krzew czy wielkie, wysokie drzewo - nie ma to znaczenia, jesteś sobą. Jesteś potrzebny. Zdźbło trawy jest tak samo potrzebne jak największa gwiazda. Bez niego Bóg nie byłby tym, czym jest. Dźwięk wydawany przez kukułkę jest tak samo potrzebny jak istnienie Buddy; jeśli ta kukułka zniknie, świat będzie mniej bogaty, umniejszony.
Rozejrzyj się. Wszystko jest potrzebne, łączy się w całość, pasuje do siebie. To organiczna jedność: nikt nie stoi wyżej, nikt nie stoi niżej, nikt nie jest lepszy, nikt nie jest gorszy. Każdy jest jedyny w swoim rodzaju.
(Osho "The Sun Rises in the Evening", 4)
|
MODLITWA DLA ŚPIĄCEJ NIEZNAJOMEJ:
Niech Twoje usta śmieją się zawsze wtedy, kiedy śmieją się oczy - nigdy oddzielnie.
Niech słowa: "jesteś piękna", zawsze przywołują na Twoją twarz uśmiech - nigdy ponure zaprzeczenie.
Niech równy, głęboki oddech przynosi Ci świadomość, mądrość, obecność, uwagę i zrozumienie.
Niech Twoje dzieci rosną zdrowe i silne, niech napełniają Twoje życie radosnym zgiełkiem i hałasem swojej obecności.
Niech Bóg oszczędzi Ci cierpień i niech pozwoli Ci przejść przez życie drogą łagodną i prostą.
Niech autentyczność i prostota rozjaśniają na co dzień Twoją twarz.
Niech dane Ci będzie zestarzeć się pięknie, pośród kochających ludzi, a dookoła oczu z dumą nosić pajęczynkę zmarszczek.
[napisane pewnej bezsennej nocy]
|
Co się w życiu liczy?
To co pomiędzy oddechem jednym a drugim
I miłość
[13 04 2005]
"Czasem łatwiej dogadać się z ptakami, albo deszczem pluskającym w kałuży".
[Dopisek na odwrocie biletu SKM-ki, pewnego ranka, w czasie ulewy nad Wisłą, 08 2005]
|
Szedł
Prosto w słońce
A z nim jasność
Byskotliwość
Przejrzystość
Swietlistość
[09 2005]
Smak...
Zapach...
Dotyk...
Sluch...
A na scenie przedstawienie
Ruch... I ruuch... I ruuch...
[oglądając "Umarłą klasę" Kantora]
Piękny dom
Pełen słońca
Otwarty na zieleń ogrodu
Hermann Hesse
W wiklinowym fotelu
Odwraca się
I mówi: witaj.
[08 12 2005]
|
Sted. Tory donikąd. Podróż. Wędrówka.
Że życie jest piękne to banał. Taki jak i to, że paskudne. Oba stwierdzenia chyba prawdziwe. Co rusz się pojawia przed oczami to twarzyczka jakaś jego urocza, a to morda jakaś zakapiorna. I tak na przemian. I do śmierci chyba już ten kalejdoskop obrazków.
Przedziwne jak szybko od nowa nabieramy pewności.
Podczas, gdy całe nasze istnienie oparte jest na niepewności.
[01 06 2005]
Ile tysięcy lat trzeba było, by te kości policzkowe wkroczyły dumnie na swoje miejsce... [patrząc w twarz pewnej piękności] |
Z ŻYCIA ULICY:
Siwe wąsy i pasiasty podkoszulek do kioskarki w wieku balzakowskim: Ja to jestem pproszę ppani, marynarzem... Wiem, że nie wyglądam, wyglądam na rrowerzystę...[kilka mocnych uderzeń o kierownicę przerdzewiałego gruchota]
- Ale pająki można też zabijać! Ale... lepiej nie zabijać...! [z ust 6latka]
Wjeżdżając zobaczyłem nazwę ulicy: Józefa Stalina. Obejrzałem się - uff.... na szczęście: Stajna.
- Ty, ja Ci chcę pare słow powiedzieć.
- No to mów, słyszę.
- Ty mówisz, że Ty ciężko pracujesz, kurwa... Żebyś Ty przerzucił 50 ton kurwa, i to do śniadania kurwa... Do śniadania! [z życia klasy robotniczej] |
Każdy mężczyzna toczy dwie bitwy
W snach walczy z Bogiem
A kiedy się budzi,
Musi pokonać morze.
[Antonio Machado]
| Poszukaj swojej obcej połowy
Która zawsze będzie z tobą
Próbując cię zwyciężyć
[Antonio Machado] |
Pójdziemy tam - mówi ciało - i odnajdziemy ojca, którego nigdy nie znaliśmy, gdyż wywędrował w śnieżycy tej nocy, kiedy się narodziliśmy, i utracił pamięć, i żył odtąd, tęskniąc do swego dziecięcia, które widział jeden, jedyny raz...
Ujrzysz go, kiedy zapalisz lampę. Czeka tam, za drzwiami... Brwi ma tak ciężkie, czoło tak lekkie... Tak cielesny, ale samotny, czeka na ciebie.
[Robert Bly "Odnajdując ojca"] |
"Tak... Istotnej prawdy nikt nie zna... " - myślał Łajewski, tęsknie patrząc na niespokojnie, ciemne morze.
"Łódką rzucają fale - myślał - posuwa się o dwa kroki naprzód i znów cofa się o krok, ale wioślarze są zawzięci, wytrwale poruszają wiosłami i nie boją się wielkich fal. Łódka wciąż sunie naprzód, już jej nie widać, minie pół godziny i wioślarze zobaczą statek, a za godzinę znajdą się przy schodni okrętowej. W życiu tak samo... Goniąc za prawdą ludzie idą dwa kroki naprzód i znów cofają się o krok. Cierpienia, błędy i nuda życia rzucają ludzi do tyłu, ale tęsknota za prawdą i niezłomna wola pędzą ich ciągle naprzód. I kto wie? Może się dopłynie do istotnej prawdy..."
- Żegnaaaj! - zawołał Zamojlenko.
- Nie widać już i nie słychać - powiedział diakon. - Szczęśliwej podróży!
Zaczął kropić deszcz.
[A. Czechow "Pojedynek"]
|

Musisz uczynić tylko jedno:
zebrać całą swoją osobowość,
całą wyobraźnię i indywidualność
i trzymając je przed sobą,
koncentrując się na nich bez przerwy
- skoczyć w taniec ŻYCIA!"
Tom Robbins "I kowbojki mogą marzyć"
[wyczytane na ścianie baru w Krakowie,
lipiec 2005]
|

I jeżeli spontaniczna to rzecz...
I jeżeli oczywista to rzecz...
I jeżeli naturalna to rzecz...
Weź To co się tu daje
W imię słońca
I jego gońca
Skowronka gwiżdżącego, amen
Amen
[Edward Stachura - Komunia]
|
PRZYKAZANIA PODRÓŻNIKA:
1. Być zawsze młodym - bez względu na wiek.
2. Mieć marzenia.
3. Być odważnym, zdeterminowanym.
4. Być uczciwym, koleżeńskim, przyjaznym.
5. Posiadać jak najwięcej umiejętności - nie tylko językowych.
6, Mieć czas, trochę pieniędzy i trochę przyjaciół w świecie.
7. Dbać o sprawy ducha i zachować dystans do codzienności.
8. Perfekcyjnie przygotować wyprawę, inaczej czas zmarnowany.
9. Chcieć żyć - czyli opanować sztuke przetrwania w trudnych nawet
ekstremalnych sytuacjach.
10 Nosić brodę :))
[Z postu Madzi na Stachuriadę]
|
"Dawno, dawno temu do pewnego mistrza zen przyszedł człowiek i powiedział, że nie może znaleźć dla siebie partnerki, która by mu odpowiadała i którą kochałby do końca życia.
- A jaka miałaby być ta kobieta? - zapytał mędrzec. Człowiek zastanowił się chwilę, a potem rzekł: - Tęsknię do kobiety kochającej, mądrej, odpowiedzialnej, szlachetnej, radosnej, czułej, wrażliwej, delikatnej, pięknej, zmysłowej, zaradnej, silnej, samodzielnej... która kochałaby mnie do końca życia. Dodał jeszcze kilka równie rzadkich cnót, po czym zapytał mnicha, co ma począć. Mędrzec zajrzał mu głęboko w oczy i powiedział: - Znam absolutnie pewny, lecz bardzo trudny sposób, dzięki któremu spotkasz właśnie taką kobietę. - Jaki to sposób?! - zapytał ucieszony człowiek. - Jeśli mi go zdradzisz, oddam ci wszystko, co posiadam! - Niczego od ciebie nie potrzebuję - odpowiedział mistrz. - Musisz mi tylko przysiąc, że z niego skorzystasz. Człowiek przysiągł na wszystkie świętości, że zastosuje się do rady mędrca, a kiedy trochę się uspokoił, mistrz z naciskiem wyszeptał mu do ucha: - Jeśli pragniesz spotkać kobietę kochającą, mądrą, odpowiedzialną, szlachetną, radosną, czułą, wrażliwą, delikatną, piękną, zaradną, silną i samodzielną - to najpierw sam musisz się takim stać. Tylko w ten sposób ją znajdziesz. A nawet jeśli jej nie spotkasz, nie będzie to już wtedy miało dla Ciebie większego znaczenia..."
|

"Potężna wichura znosi dom.
Odsłania wspaniały widok."
- Kroniki Portowe
[Fotografia: Michał Stanek]
|
| |
|